wtorek, 16 października 2007
Ratuj życie me
Usłyszałam cichy krzyk
Wołający „ratuj mnie”
Chciałam pomóc, lecz nie wiedziałam, kto
Nie wiedziałam gdzie.
Byłam w lesie całkiem sama,
Szłam pośrodku pustej ścieżki.
Szłam tak w ciszy i słuchałam,
Skąd dobiega krzyk.
Usłyszałam po raz drugi
Słowa: „ratuj życie me”
Chciałam pomóc, więc stanęłam
I nasłuchiwałam skąd dobiegają słowa te.
Słychać było tylko ciszę,
Czyli nic…
Stałam i nie wiedziałam
Gdzie mam dalej iść.
Ciszę nagle przerwał jęk,
Później jeden krótki strzał.
Później już nie było nic,
Tylko szum drzew i opon pisk.
Właśnie komuś życie odebrano,
A ja…
Nie zrobiłam dziś nic.
Tylko stałam.
Z bezradności – stałam
A może mogłam zrobić coś,
Coś, aby żył on dziś.
Żył dziś tak jak my – ja i Ty
A ja….
Z bezradności – stałam
Tylko stałam
Z bezradności – stałam
Tylko stałam
Wołający „ratuj mnie”
Chciałam pomóc, lecz nie wiedziałam, kto
Nie wiedziałam gdzie.
Byłam w lesie całkiem sama,
Szłam pośrodku pustej ścieżki.
Szłam tak w ciszy i słuchałam,
Skąd dobiega krzyk.
Usłyszałam po raz drugi
Słowa: „ratuj życie me”
Chciałam pomóc, więc stanęłam
I nasłuchiwałam skąd dobiegają słowa te.
Słychać było tylko ciszę,
Czyli nic…
Stałam i nie wiedziałam
Gdzie mam dalej iść.
Ciszę nagle przerwał jęk,
Później jeden krótki strzał.
Później już nie było nic,
Tylko szum drzew i opon pisk.
Właśnie komuś życie odebrano,
A ja…
Nie zrobiłam dziś nic.
Tylko stałam.
Z bezradności – stałam
A może mogłam zrobić coś,
Coś, aby żył on dziś.
Żył dziś tak jak my – ja i Ty
A ja….
Z bezradności – stałam
Tylko stałam
Z bezradności – stałam
Tylko stałam
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz